Najnowsze posty

Tak, jak zapowiadałam w poprzednim poście poświęconym różowi Amilie, dzisiaj kolejny makijażowy post - tym razem o naturalnym podkładzie mineralnym tejże marki. Już od dłuższego czas nie używam podkładów w kremie. Mimo, iż początki były trudne, bo nie łatwo się było przestawić, to dzisiaj nie wyobrażam sobie innej techniki, jak tylko pędzel kabuki i sypki podkład.
Od dłuższego czasu szukam tego jedynego, ideału, stąd ostatnio pojawiają się posty o tej tematyce.  Jeżeli chodzi o podkład Amilie to idealnie trafiłam z odcieniem.



Podkład trzyma się cały dzień, idealnie stapia się z cerą. Nie zapycha, nie obciąża i nie uwidacznia suchych skórek, ale !!! cera musi być dobrze nawilżona. Jest to ważna i podstawowa zasada, która dotyczy wszystkich podkładów mineralnych.  Nie nawilżysz to się zdziwisz. 


Nakładanie  podkładu to także żadna nowość i wykonuję to zawsze tak samo, czyli:
na wieczko pudełka wysypuj trochę pyłku, następnie nabieram go pędzlem kabuki i okrężnym ruchem, lekko dociskając aplikuję na skórę kolistymi ruchami, kierując się od zewnątrz do wewnątrz, od dołu do góry. Makijaż wykonuje dosłownie w kilka minut a już jedna warstwa pozwala uzyskać bardzo ładny, naturalny efekt. 

Do aplikacji używam pędzla kabuki także od Amilie. W przeciwieństwie do moich poprzednich pędzli ten jest ogromny ;) ale przez to świetnie trzyma się w dłoni i bardzo łatwo się nim operuje.  



Niestety moja cera nie jest nieskazitelna i często pojawiają się na niej różne niespodzianki, które co prawda są efektem alergii pokarmowej, ale jednak są i często szpecą. Przy dwóch warstwach podkładu  drobne przebarwienia znikają, a koloryt bardzo ładnie się wyrównuje.

Przy dużych "niespodziankach" można sobie bardzo dobrze poradzić i to bez korektora i to jedynie stopniując kolejne warstwy podkładu i nie uzyskując przy tym efektu maski. Skóra jest promienna i zdrowo rozświetlona.



Efekt na twarzy to 2 warstwy podkładu i róż Amilie

Podkład który wybrałam to odcień  Coverage Creme Brulee:

Ciepły odcień tym razem stworzony z myślą o kobietach posiadających jasną oraz średnią karnację. Skomponowany na bazie żółtych oraz złotych tonów, przez co stanowi doskonały wybór na letnią porę. Podkład jest lekki i bardzo naturalny. Nie zatyka porów, ale jednocześnie zapewnia bardzo dobre krycie. Wodoodporna formuła oraz filtr UV czynią go świetnym wyborem bez względu na pogodę.  Cechuje go też gładka, jedwabista konsystencja z delikatnym, promiennym wykończeniem (subtelne glow). Wybierz ten odcień jeśli masz jasną lub średnią karnację i szukasz dla siebie ładnego podkładu o ciepłych tonach. *

- nie zawiera talku, konserwantów, silikonów, nanocząsteczek, substancji ropopochodnych oraz szkodliwych chemicznych dodatków

- zapewnia odpowiednie krycie bez efektu maski

- nie zatyka porów, skóra może w nim swobodnie oddychać

- odpowiedni dla cery trądzikowej, wrażliwej oraz skłonnej do alergii

- długotrwały efekt

- zapewnia naturalną ochronę przed promieniami UV

- wodoodporny*
*opis ze strony sklepu


Składniki:

Mika. Może zawierać: Dwutlenek Tytanu, Tlenki Żelaza, Ultramaryna.

Mika – naturalny minerał. Drobinki miki działają jak małe kryształy, które odbijają i rozpraszają światło, dzięki czemu ukrywają niedoskonałości i sprawiają, że skóra jest promienna i rozjaśniona.

Dwutlenek Tytanu – naturalny minerał. Posiada właściwości antybakteryjne (polecany dla skóry trądzikowej). Jest też naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Znajduje zastosowanie zwłaszcza w kosmetykach dla dzieci lub dla osób o skórze wrażliwej. 

Tlenki żelaza, Ultramaryna – pigmenty

Podkład w cenie 44,90 za 7g do kupienia TUTAJ
Róż który użyłam do zdjęcia opisałam TUTAJ

Ostatnio pisałam o mineralnych podkładach, dzisiaj przyszedł czas na róż. Wbrew pozorom róż to bardzo ważny punkt codziennego makijażu. Odpowiednio dobrany sprawi, że twarz nabierze nie tylko "zdrowego rumieńca" ale będzie wyglądać zdrowo i świeżo. Dzisiaj przedstawię Wam zupełną nowość - markę Amilie


"Amilie to produkty, które zrodziły się z ogromnego zamiłowania do kosmetyków naturalnych. Pomysłodawczynią firmy jest Magda Gabryś – to ona zrobiła pierwszy krok w stronę powstania firmy. Zależało jej na tym,  aby były one w 100% mineralne i były pozbawione konserwantów (parabenów) a także innych szkodliwych chemicznych dodatków. Jej celem było stworzenie idealnie wtapiających się w cerę, lekkich kosmetyków, które nie zatykają porów i dzięki którym skóra może swobodnie oddychać, ale jednocześnie zapewniających odpowiednie krycie wszelkich niedoskonałości cery bez nieestetycznych smug. Ważny był dla niej także długotrwały efekt bez konieczności dokonywania poprawek w ciągu dnia oraz łatwość w aplikacji."

Jak powiedziałam "A" to trzeba powiedzieć "B" dlatego razem z różem postanowiłam zafundować sobie także pędzel. Mój mocno wysłużony pędzel ZAO , już trochę przeszedł i nadszedł czas na nowe. Pędzelek jest nie tylko śliczny, ale także milusi i mimo swoich niewielkich rozmiarów świetnie się sprawdza. Dodatkowo jego rączka w całości wykonana jest z ekologicznego drewna bambusowego pochodzącego z kontrolowanych zasobów (własna plantacja producenta). Z kolei włosie to bardzo miękkie i antyalergiczne włókna syntetyczne.

Na róż trafiłam szukając mineralnych kosmetyków, ale zupełnie innych niż miałam dotychczas. Czasami warto szukać  nowych , mniej znanych produktów, bo tylko wtedy jest szansa, że odkryjemy prawdziwą perełkę. 

Do Amilie skusił mnie oczywiście skład ponieważ są to kosmetyki w 100% mineralne i były pozbawione konserwantów i innych szkodliwych dodatków. Producent obiecuje, że produkty te nie zatykają porów i dzięki którym skóra może swobodnie oddychać ale jednocześnie zapewniających odpowiednie krycie wszelkich niedoskonałości cery bez nieestetycznych smug. Dodatkowo, cena tych kosmetyków jest według mnie niezbyt wygórowana i śmiało można sobie na nie pozwolić.

Wśród bardzo bogatej oferty wybrałam odcień Audrey



"Piękny pudrowo różowy, delikatny matowy róż do policzków w stylu Audrey Hepburn. Doskonałe wykończenie makijażu. Odpowiedni dla kobiet, którym zależy na uzyskaniu świeżego, dziewczęcego wyglądu. Nadaje skórze zdrowego kolorytu przez co ta, wygląda znacznie młodziej. Uroczy kolor, który całkowicie odmienia twarz i podkreśla jej walory. Dzięki możliwości uzyskania różnego stopnia intensywności koloru w zależności od potrzeby polecany jest on zarówno na co dzień jak i na ważne wyjście. Prezentowany kosmetyk jest też wodoodporny i trwały. Dzięki gładkiej, jedwabistej konsystencji produkt łatwo się aplikuje i nie tworzy nieestetycznych plam czy smug. Doskonały dla każdego typu cery – także wrażliwej, alergicznej i z problemami."


Róż jest bardzo subtelny i delikatny, dzięki czemu dodaje nam tylko lekkiego, młodzieńczego rumieńca a lat. Wspaniałe jest to, że nie można z nim przesadzić, co było np. z różem ZAO - gdy się zapędziłam to miałam pąsy jak "straganiara"  i musiałam ratować się kolejną warstwą pudru :( Tutaj nie ma o tym mowy, róż idealnie się rozprowadza i nie wiem czy odpowiednio to opiszę, ale jest tak subtelny, że nie rysuje na twarzy konturów - róż tworzy idealne rozmycie i nie mam policzków jak rysuje mój syn.



Aby efekt był zadowalający bardzo istotny jest zarówno dobór odpowiedniego odcienia różu, jak i prawidłowa technika aplikacji. 

Róż to tzw. kropka nad "i" dlatego nakładamy ją na sam koniec makijażu. Niewielką ilość różu należy wysypać na pokrywkę a następnie odpowiednim pędzlem, najlepiej skośnym rozetrzeć go na pokrywce. Teraz wystarczy stuknąć pędzlem o pokrywkę i delikatnie nakładać na twarz. 

Efekt postaram się pokazać, jak napiszę recenzję podkładu Amilie, którego także jestem szczęśliwą posiadaczką. 



Jeżeli zainteresowałam Was marką to odsyłam do sklepu amilie.pl 

Cena różu to 32,90 
Cena pędzla to 32,00
Szczotkowanie na sucho to bardzo stara metoda oczyszczania ciała, wywodząca się z medycyny chińskiej. Dawniej zamiast szczotek używano wysuszonych traw. Metoda ta nie tylko upiększa nasze ciało, ale sprawia, że napływają siły witalne, wytwarzają się endorfiny i ogólnie czujemy się wspaniale.Ta stara metoda szczotkowania ciała nie tylko poprawia jędrność, ale także zmniejsza cellulit, pobudza krążenie, redukuje stres i oczyszcza organizm z toksyn. Praktycznie bez zbędnych kosztów uzyskamy fantastyczny efekt i nie potrzebujemy super drogich kosmetyków. Jedyne w co musimy zainwestować to w szczotkę z naturalnego włosia, a najlepiej dwie: jedną do ciała – bardziej szorstką i drugą do twarzy – delikatniejszą. 


Dobra szczotka to podstawa!

Sprawa kupna szczotki nie jest wcale łatwa, bo te naturalne są bardzo drogie czasami wręcz mam wrażenie, że zbyt drogie. Jednak nie można zbyt oszczędzać, gdyż jest to wydatek na lata. Ja swoje (widoczne na zdjęciach) mam już pięć lat i jak widać mają się świetnie. Pierwszą szczotkę kupiłam w sklepie stacjonarnym z produktami naturalnymi i wtedy mocno przepłaciłam a z drugą byłam już mądrzejsza, bo kupiłam ją w sklepie  jeździeckim :) Tak, tak, to szczotka dla konia :) Wykonana z naturalnego włosia, jest miękka i sprawdza się idealnie do masażu twarzy. 


Szczotka do czyszczenia konia :) jest nawet bardziej poręczna, bo posiada wygodną taśmę.
 Jak prawidłowo wykonać suchy masaż?

Jak sama nazwa wskazuje do masażu nie używamy żadnych kosmetyków - tylko szczotki.

Masaż należy rozpocząć od nóg i delikatnie przesuwać się w górę - jakbyście je odkurzali. Każdy ruch  musi iść w kierunku serca.   
Masaż rąk rozpoczynamy od dłoni a następnie kierujemy się ku ramionom, aż do szyi.
Brzuch, ramiona, kolana, biodra, nadgarstki i kostki szczotkujemy wykonując ruchy kuliste. 

Siłę nacisku regulujemy, tzn. tam, gdzie skóra jest cienka, masujemy delikatnie, a dociskamy mocniej tam, gdzie jest grubsza.

Podczas masażu nie zapominamy też o biuście - aby nie było zastojów limfatycznych, które mogą powstać od biustonoszy.




https://www.youtube.com/watch?v=7ANy_2xWLAo 
Dla pewności wklejam filmik, który bardzo dokładnie pokazuje, jak wykonać masaż






Podczas szczotkowania widać gołym okiem, jak martwy naskórek "lata" wokół nas a ciało nabiera lekko różowego koloru. Dlatego nie przed, a po masażu należy wziąć prysznic a następnie użyć ulubionych olei czy balsamów. Jak stawiam na oleje, chociaż bliżej lata - szukam lekkich balsamów, lotionów.

Masaż twarzy to idealny sposób na ujędrnienie i spłycenie zmarszczek. Wykonujemy go znacznie delikatniejszą szczotką, rozpoczynając od szyi i brody.  
Policzki masujemy okrężnymi ruchami prawy policzek masujemy w lewo, lewy w prawo. Czoło szczotkujemy od środka do zewnątrz.



Co daje suchy masaż?

1. Relaks i przyjemność - wrażenie posprzątanego ciała :)
2.Poprawia krążenie krwi,
3. Wygładza i ujędrnia ciało
4. Redukuje stres,
5. Rozluźnia mięśnie,
6. Zmniejsza cellulit
7. Zapobiega wrastaniu włosków po depilacji,
8.Przyspiesza metabolizm

Masaż staram się wykonywać codziennie wieczorem i zajmuje mi to ok. 10 minut.  Efekty są imponujące, ale tutaj liczy się systematyczność. Choć pierwsze rezultaty są widoczne już po 3-4 masażu.

Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami, to też buszuję w sklepach internetowych szukając fajnych pomysłów na prezenty. Mój mąż zachorował ostatnio na tą samą chorobę co ja: "naturalna pielęgnacja bez chemii" Co prawda nie zna się na składnikach, ale pilnie się uczy i zrobił w swoich zbiorach kosmetycznych prawdziwą czystkę. Pomimo, że to osoba bardzo oszczędna - wyrzucił do kosza sporą ich część. Jednak wracając do postu :) Podczas ostatnich zakupów - typowo prezentowych wrzuciłam do kosza śmiesznie wyglądający grzybek :) naturalny pumeks hammam. Nie spodziewałam się po nim szczerze mówiąc nic wielkiego, ale ponieważ widziałam identyczny w sklepie naturalnym za ceną znacznie droższą to nie wahając się kupiłam w ciemno.


Opis producenta:
PUMEKS HAMMAM 100 % NATURALNY, MAROKAŃSKI PUMEKS WYKONANY Z GLINY
  •  Tradycyjnie używany podczas rytuału hammam.
  •  Idealny do stosowania w zaciszu swojej łazienki
  •  Doskonały do usuwania zrogowaciałego i martwego naskórka
  •  Stopy należy namoczyć, a następnie przystąpić do zabiegu ścierania skóry
  •  Skóra stóp staje się oczyszczona, gładka i miękka




Moja opinia:

Pumeks dzięki swojemu kształtowi bardzo wygodnie trzyma się w dłoni, jest poręczny i zgrabny. Nie sądziłam, że w ogóle potrafi wygładzić pięty, ale się myliłam. Po namoczeniu bardzo ładnie ściera martwy, zrogowaciały naskórek  w sposób bardzo delikatny. Jak się okazało, żadna to z niego nowość a ja odkryłam go dopiero teraz, ale pomyślałam sobie, że dokupię jeszcze kilka sztuk i dam go jako dodatek do wielkanocnych prezentów.  
Pumeks kosztuje niewiele, bo zaledwie  5,99 zł
Kupiłam go w sklepie: KOSMETYKI - MAYA  klik 


W sklepie tym kupiłam jeszcze kilka fajnych męskich kosmetyków, ale niestety  na ich recenzję trzeba będzie poczekać i to dość długo. Nie wiem jak Wy to widzicie, ale mój mąż cały czas narzeka, że typowo męskich kosmetyków naturalnych jest bardzo mało.


O  mydłach Aleppo pisałam już nie raz na moim blogu. Od kiedy zaczęłam używać tylko naturalne kosmetyki, mydła te na stałe zagościły w moim domu. Uwielbiam te olbrzymie kostki i ich specyficzny zapach. Ponieważ są to produkty o bogatym składzie, bardzo je sobie cenie. 
Podczas ostatnich zakupów w sklepie matique.pl z czystej ciekawości do koszyka, rzutem na taśmę, włożyłam mydło Aleppo, zupełnie odmiennej marki, niż tą którą dotychczas stosowałam. Zaryzykowałam. Postawiłam na delikatną wersję, czyli 92%  oliwy z oliwek i 8%  oleju laurowego.


Opis producenta: 

W 100% naturalne mydło, bez konserwantów i środków zapachowych, nie powoduje alergii. Ma właściwości lecznicze, odżywcze i nawilżające, odnawiające film hydrolipidowy. Polecane do skór z problemami takimi jak wysuszenie, łuszczenie, egzema, trądzik.
Poza standardowym użyciem może być stosowane:
- do mycia włosów
- jako maseczka oczyszczająca na twarz (wystarczy zostawić na skórze ok 2 minuty, a następnie spłukać)
- do prania delkatnych tkanin

Każdego roku Karawan wybiera najlepszą oliwę z oliwek i liście laurowe do produkcji swoich mydeł Alep, kontrolując proces produkcji oraz proporcji jego składników. Mydło Alep wytwarzane jest według receptury, która sięga 2000 lat. Oliwa z oliwek podgrzewana jest w specjalnych kadziach, z dodatkiem soli morskiej, następnie wzbogacana olejem laurowym. Następnie mydło wylewa się na powierzchnię, chłodzi i tnie ręcznie na specjalne kostki. Później mydło suszy się i dojrzewa przez 9 miesięcy.

Jak widać na zdjęciu, kostka jest pokaźnych rozmiarów :)


Mydło posiada ciemno piaskowy kolor, a po przekrojeniu na pół w środku jest ciemno zielone. Z uwagi na dość duże gabaryty, przekroiłam go na pół, przez co jest bardziej poręczne.
Zapach? No cóż tutaj jest kwestia problematyczna - bo ja go kocham. Jest to bardzo ziołowa, naturalna i przyjemna woń. Zaś mój małżonek, nie przepada za mydłami Aleppo z uwagi na jak twierdzi "smród". Jednak w przypadku tego mydła, gdzie olej laurowy stanowi tylko 8%, jest to zapach znacznie delikatniejszy i przyjemniejszy, przez co nawet taka maruda jak moja "połówka" nie ma się do czego przyczepić i stosuje razem ze mną :)



Wśród dostępnych były jeszcze:
  • Mydło Alep z Aleppo czysta oliwa 95% oliwy z oliwek klik
  • Mydło Alep z Aleppo Superior 35% Laurie klik
  • Mydło Alep z Aleppo Jakość 20% Laurie. klik

Moja opinia:

Świetne mydło, które wytwarza bardzo delikatną pianę. Doskonale sprawdza się zarówno do mycia twarzy, całego ciała jak i higieny intymnej. Gołym okiem widać, jak świetnie nawilża skórę - nie potrzeba już dodatkowych smarowideł - jednak ja kocham wszelakie mazidła i tak je stosuję ;) Dodatek oleju laurowego gwarantuje dodatkową korzyść, mianowicie idealnie łagodzi wszelkich problemy skórne. W moim przypadku świetnie ratował mi poparzoną dłoń. Codziennie moczyłam ją w ciepłej wodzie, właśnie z tym mydłem i miałam wrażenie, że po każdej takiej kąpieli, moja rana nie tylko szybciej się goi, ale i mniej boli. 

Składniki:

Jeżeli szukacie naturalnych mydeł, bez zbędnych i szkodliwych dodatków to szczerze polecam to mydełko. Ja używam do mycia całego ciała i jestem bardzo zadowolona, jednak mimo zapewnień producenta, że sprawdza się także  do mycia włosów, to  nie odważyłam się tego zrobić. Moje włosy są dość kapryśne, kręcone o mocnym skręcie i boję się, że mogłabym mieć potem spory problem z ich rozczesaniem.

Mydło waży 200 g i kosztuje  23,99 zł 
do kupienia w sklepie
Matique

 
Jak wiadomo bardzo istotne, żeby nie powiedzieć najważniejsze miejsce w codziennej pielęgnacji twarzy zajmuje nawilżanie. Odpowiednio nawilżona skóra wygląda po prostu młodziej. Jednak gdy ma się tak jak ja 38 lat to samo nawilżanie już niestety nie wystarcza i warto sięgnąć coś znacznie treściwszego. Do tej pory używałam już różnych smarowideł: kremów, żelów i olejków -  z lepszym lub gorszym skutkiem. Jednymi byłam pozytywnie zaskoczona, innymi mniej, ale ten o którym dzisiaj Wam powiem to cudo - według mojej oceny, to jest po prostu hit. Mowa o różanym serum do twarzy:)



Serum posiada konsystencję  olejku o bardzo przyjemnej, wyraźnej różanej woni. Olejek zamknięty jest w luksusową szwajcarską  buteleczkę MIRON, która dzięki  grubemu, ciemnemu szkłu chroni zawarte w nim aktywne składniki, zapewniając dłuższą trwałość. Dodatkowo buteleczka wyposona jest w wygodny aplikator, ktróry pozwala precyzyjne odmierzyć porcję kosmetyku. Łazienka to nie apteka, ale w przypadku tego serum lepiej dokładnie odmierzać porcje. Ja na całą twarz i szyję potrzebuję zaledwie pięć kropli tego specyfiku, przez co jest on bardzo wydajny.
Serum stosuje dokładnie według zaleceń na opakowaniu, z tym, że zamiast wody kwiatowej, używam zwykłej "kranówki" choć pewnie lepiej używać mineralnej. W każdym bądź razie chodzi przecież o efekt końcowy. 

Na wilgotną, twarz nakładam serum i wykonuję masaż do całkowitego wchłonięcia.  I tutaj kolejna niespodzianka - miałam już w swoim dorobku tzw. oleje suche, ale żaden z nich nie wchłaniał się całkowicie do sucha a tutaj wielkie zaskoczenie - skóra nawilżona i nie tłusta. Początkowo - owszem jest tłusto, ale z każdym kolejnym ruchem dłoni, czuć jak serum się wchłania, a po chwili cała tłustość ginie i pozostaje wspaniałe uczucie nawilżenia i lekka woń róż.

Przez swoje właściwości serum doskonale sprawdza się jako baza pod kosmetyki mineralne.  Na tak przygotowanym gruncie podkłady sypie znacznie lepiej się utrzymują i nie uwidaczniają się suche skórki. Do tej pory stosowałam pod makijaż kremu nawilżające, jednak muszę przyznać, że to serum jest dużo lepsze. Oczywiście trzeba pamiętać, aby omijać rzęsy, pisze o tym, bo niestety mimo,  że serum fajnie na nie działa, to jednak sprawdza się na nich tylko na noc, bo stosowany rano pod makijaż sprawia, że  cały mój cudny tusz lily lolo pięknie z nich spływa :(

Jeszcze jedno - w przypadku stosowania serum pod makijaż ważna jest cierpliwość. Nie można nakładać minerałów gdy serum nie wchłonie się całkowicie - bo będzie klapa. Uspokajam, że na prawdę nie trwa to długo

Opis producenta:
Serum posiada silne właściwości nawilżające, odżywiające, regenerujące i kondycjonujące skórę – głównie za sprawa witaminy A oraz  trans-retinolu. Polecany jako możliwa kuracja przeciwzmarszczkowa, chroni skórę przed zniszczeniem, ma działanie ochronne, łagodzące, Główne składniki wykazują silne działanie przeciwstarzeniowe, wpływają odpowiednio na nawodnienie, jędrność, elastyczność, odżywianie i odnowę komórkową.
Pomaga redukować drobne linie i zmarszczki, rozjaśnić cerę, chroni naczynka krwionośne przed pękaniem.
Ma właściwości lekko ściągające, zmiękczające skórę, tonizujące, rozświetlające i wyrównujące jej koloryt. Ze względu na wysoką zawartość witaminy C i E serum może silnie działać  antyoksydacyjnie. Efektem może być spowolnienie procesu starzenia się oraz stabilizacja błony komórkowej, co zapobiega utracie składników odżywczych, zwiększenie odporności komórek przed działaniem drobnoustrojów. Reguluje produkcję sebum, działa łagodząco na skórę.



Serum nakładam na twarz zgodnie z instrukcją podaną na stronie sklepu, czyli tak:


Składniki:


Olej z dzikiej róży oraz ekstrakt z dzikiej róży- zawierają mnóstwo składników odżywczych :są bogate w witaminę A, która działa regenerująco oraz poprawia kondycję skóry. Są naturalnym źródłem witaminy E, która łagodzi i nawilża cery wrażliwe i przesuszone przy jednoczesnym działaniu ochronnym. Witamina E ( zwana witamina młodości) wspomaga również ochronę przeciwsłoneczną. Składniki są naturalnymi antyoksydantem i źródłem kwasów tłuszczowych Omega 3,6 i 9 które pomagają w regeneracji uszkodzeń skóry. Olej i ekstrakt różany jest także bogaty w witaminę C - naturalny rozjaśniacz i antyoksydant poprawiający pigmentację i pozwalający odzyskać właściwy odcień skóry. 
Olej różany jest bogaty w likopen oraz beta-karoten - antyoksydant poprawiający strukturę skóry i zapobiegający przedwczesnemu starzeniu.

Olej arganowy - działanie olejku arganowego dla skóry jest szeroko znane ze względu na wysoki poziom antyoksydantów, zawartość kwasów tłuszczowych oraz naturalnej witaminy E. Zawiera jej trzy razy więcej niż jakikolwiek inny olej więc jest naturalnym wyborem jako składnik wysokiej jakości produktów anti-aging.

Ubichinon - koenzym Q10 - Jako antyoksydant jego zadaniem jest szybka i łatwa penetracja skóry i redukcja zniszczeń dokonanych przez wolne rodniki. Odkryto, że wspiera komórki w wytwarzaniu kolagenu i elastyny a przez to zmniejsza widoczne linie i zmarszczki.

Ojej jojoba - chroni skórę przed nadmierną utratą wody, pozostawiając aksamitne i nietłuste wykończenie. Efektywnie nawilża i zmiękcza skórę, reguluje produkcję sebum, działa łagodząco na podrażnienia i zmiany skórne, odżywia i wygładza, chroni przed działaniem wolnych rodników, sprzyja redukcji zmarszczek powodowanych suchością skóry.

Olejek różany ( Rosa Damascena) - w wielu opiniach odżywia, wygładza, nawilża i zmniejsza zmarszczki.

Witamina E (Tocopherol)  -najskuteczniejszy antyoksydant , zapobiega fotostarzeniu, działa ochronnie, sprzyja regeneracji uszkodzonego naskórka, nawilża, hamuje nadmierną produkcję melaniny, dzięki czemu zapobiega tworzeniu przebarwień.


Cena za 10 ml tego olejku to 99,00

do kupienia w sklepie Dom i uroda:
klik



Jednak trzeba pamiętać, że 10 ml to bardzo dużo, gdyż na jedną aplikację wystarczają w zupełności  5 krople - dosłownie!
Od dłuższego czasu, do codziennego makijażu używam podkładów mineralnych. Doskonale rozumiem te dziewczyny, które zwyczajnie boją się i  nie mają do nich przekonania. Ja także przez całe lata stosowałam tylko wszelkie fluidy i wiem, że podkład w proszku wywołuje lekkie odrętwienie. Jednak najgorszy jest pierwszy raz, potem już jest wielka miłość :) To za co kocham najbardziej podkładu mineralne to ich naturalność i lekkość. Dzisiaj pokarze Wam całkowitą nowość, którą nie dawno odkryłam: podkład mineralny marki Earthnicity , której nazwa pochodzi od angielskiego słowa Earth, czyli Ziemia, nawiązując do jej skarbów - minerałów  :)


Jak wiecie z mojego bloga, nie jest to pierwszy podkład mineralny jaki miałam. Wcześniej miałam ZAO, Lily lolo z którego byłam bardzo zadowolona, jednak jak wszystko i on się skończył :( A ponieważ uwielbiam nowości, bo zawsze wydaje mi się , że kolejny będzie jeszcze lepszy, to nie mogłam się powstrzymać przed  kupnem nowej nieznanej mi wcześniej marki.  Fenomenem jest skład - wyłącznie CZYSTE MINERAŁY, bez żadnych wypełniaczy, takich jak np. skrobia kukurydziana czy puder ryżowy.
Kosmetyki  te NIE ZAWIERAJĄ:
- parabenów
- substancji zapachowych
- alkoholu
- olejów mineralnych
- syntetycznych barwników
- tlenochlorku bizmutu
- talku
- nanocząsteczek  


JAK PRAWIDŁOWO APLIKOWAĆ PODKŁADY MINERALNE?

Przy aplikacji podkładu mineralnego ZAWSZE trzeba pamiętać o kilku prostych zasadach, w przeciwnym razie może uzyskać efekt odmienny od zamierzonego i skończy się uprzedzeniem i zniechęceniem. 

1. Podkład mineralny zawsze aplikujemy na wcześniej nałożony krem nawilżający. To bardzo ważne, aby podkład lepiej się trzymał i nie uwidaczniał np. suchych skórek. Tutaj jednak musimy pamiętać, aby aplikować podkład  gdy  na skórze jest jeszcze lekki film, ale takie miejsca jak np.  czoło, broda czy skrzydełka nosa warto przetrzeć chusteczką higieniczną.  
Z kolei gdy dobierzemy zbyt tłusty krem lub nie poczekamy na jego wchłonięcie się podkład się roluje :(

2.  Samo nakładanie podkładu mineralnego należy rozpocząć od wysypania niewielkiej ilość pudru na wieczko słoiczka - gdy się skończy dosypujemy małymi porcjami.
Do podkładu dołożony jest biały puszek, który możemy wykorzystać , jednak ja nie umiem się nim posługiwać. Dla mnie jedyną skuteczną metodą jest nakładanie podkładu za pomocą pędzla kabuki. 



 



Jaka jest różnica w aplikacji pomiędzy puszkiem a kabuki?

Welurowy puszkiem - podkład aplikujemy na skórę twarzy wykonując tzw. stemple -  raz przy razie - ja tego po prostu nie lubię i kiepsko mi to całe stemplowanie wychodzi. Powstają plamy i ja się wtedy mocno stresuje :(

Pędzel kabuki - mój mistrzu :) tutaj sprawa według mnie jest prostsza , bo nabieram produkt na pędzel, dociskam do wieczka, aby puder wszedł do środka,  strzepuję jego nadmiar o brzeg wieczka i okrężnymi ruchami lub stemplując nakładam podkład na całą twarz. Gdy pojawią się jakieś niedoskonałości, czynność powtarzam jeszcze raz aż uzyskam satysfakcjonujący mnie efekt. Nie ma plam i jest cudownie :)

Gdy w ogóle stwierdzicie, że obie metody Wam nie wychodzą w co nie uwierzę :) to jest jeszcze inna droga ...
Dobry krem nawilżający wymieszać z podkładem mineralnym i w ten o to sposób otrzymacie swój własnym  krem BB :)


Podsumowując:
Podkład który wybrałam to odcień NATURAL BUFF pomimo dość ciemniej barwy na skórze bardzo ładnie się wtapia i skutecznie niweluje wszelkie niedoskonałości. Najbardziej mi w nim odpowiada to, że nie uwidacznia suchych skórek, utrzymuje się na twarzy cały dzień i nie zapycha porów.

Zalety:
1. wygodne opakowanie, zakręcany słoiczek to błogosławieństwo. Miałam kiedyś podkład ZAO w cudnym drewnianym pojemniczku, ale wieczko zamykane było na magnes przez co bardzo często się otwierało i podkład wysypywał się wewnątrz kosmetyczki :)
2. trwałość - u mnie spokojnie 8 godzin bez poprawek 

3. prosta i bardzo szybka aplikacja - u mnie dosłownie minuta :) 
4. naturalny skład



Ja pokochałam ten podkład i o dziwo trafiła z odcieniem za pierwszym razem:)

Podkład zapakowany w 30 ml słoiczek z sitkiem, wyposażony w welurowy puszek. 
Waga netto: 9 gram. 
Cena: 89,99 

W ofercie jest aż 13 odcieni - więc możecie wybierać i przebierać :) Link do sklepu: klik